|
1. Kinetyka / Kinetics 7:33 2. Taniec we mgle / A Dance in the Mist 5:53 3. Prestidigitator 7:53 4. St’Germain 141 7:08 5. Entropia / Entropy 6:09 6. Senni Rycerze / Sleepy Knights 6:24 7. Taniec Chochoła cz. I / Chochol Dance part I 7:14 8. Taniec Chochoła cz. II / Chochol dance part II 3:22 9. Prelude In E minor Op.28 No. 4 – Impression 4:30 10. Krywań 5:08 11. Mr. H.L. 5:48
czas łączny 67:24
muzycy: Leszek HeFi Wiśniowski - flet altowy, flet C, saksofon sopranowy i tenorowy Paweł Kaczmarczyk – fortepian elektryczny, fortepian Tomasz Kupiec – kontrabas Bartek Staromiejski – perkusja Krzesimir Dębski - skrzypce (1,4,6,7,8) Dominik Bieńczycki - skrzypce (1) Pramath Kiran – instr. perkusyjne (11)
nagrano 9,15,16 kwietnia oraz 1,2 czerwca 2009 roku w studio staYnia wydawca: EWMUSIC 2010 nr kat. EWMUSIC 1001 nośnik: CD, digipack
Wykorzystując spójność brzmieniową wyznaczoną przez fortepian elektryczny, muzycy pozwalają sobie na wędrówki w rejony różnorodnej estetyki jazzowej. W całości dominuje wielobarwny wirtuozowski flet Wiśniowskiego. Autorem kompozycji na płycie jest Leszek HeFi Wiśniowski, z wyjątkiem dwóch utworów: tradycyjnego „Krywania” oraz „ Preludium E-moll” F. Chopina.
...Bezkompromisowy, bardzo osobisty, świetnie zaaranżowany w tematach i nie mniej wybuchowy w improwizacjach, wciąga nas – jak świetny kryminał – od pierwszych nut tytułowej kompozycji albumu. Nie inaczej jest w kolejnych tematach, ze szczególnym uwzględnieniem mojego ulubionego St’Germain 141. Z tego grania przebija do nas jeszcze coś. Słuchać pełną świadomość celu i środków, które artyści zastosowali aby efekt końcowy był taki a nie inny. Wystarczy wsłuchać się w unisona skrzypiec (Bieńczycki i Krzesimir) oraz Hefiego w Kinetyce, aby zdać sobie sprawę, że czasy taryfy ulgowej to zamierzchła przeszłość. Perfekcyjna intonacja, artykulacja i frazowanie. Brawo! To nie trzy instrumenty ale barwy, brzmieniowy monolit. [...] Nie chcę nikogo wyróżniać pochwałami na tej płycie, bowiem wszyscy tworzyli tutaj piękną całość, pokazując ze swego instrumentalno-jazzowego arsenału wyłącznie atuty. Zawieszone gdzieś między starym Return to Forever, klimatami Seiferta i zadumanego Laboratorium brzmienie ma w sobie coś magicznego, wciągającego w grę, jak wspomniany na początku kryminał. I mogę tylko przestrzec. Nie włączajcie tej płyty w domu, skoro jesteście umówieni i macie dokądś iść. Zasłuchacie się, zamyślicie i …spóźnicie. Reasumując: jazda obowiązkowa" Piotr Iwicki, Jazz Forum 3/2010
|